Jazzowe improwizacje na skrzypcach i pokaz malowania na żywo jednego wieczoru, w wykonaniu tego samego artysty, który jednocześnie otwiera swój wernisaż - taka kombinacja nie zdarza się często… Jednak za sprawą Miłosza Nosiadka, człowieka renesansu z dalekiej Silesii, goście Galerii OKNA Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie mogli poznać twórcę prezentowanych obrazów przez pryzmat różnych dziedzin sztuki.
Jo je chłop ze Śląska. Wiadomo, na Śląsku są kopalnie. Wchodzi się coraz głębiej, szuka węgla. I dla mnie taką kopalnią jest malarstwo. Wchodzę w głąb siebie, wybieram emocje i inspiracje, które mają na mnie wpływ, a następnie - wydobywam to na powierzchnię. Jak węgiel, który jest przecież po to, by dawać nam ciepło. I ja staram się poprzez malarstwo dać coś ludziom, odkrywać siebie, a jednocześnie tworzyć piękno
- opowiadał zgromadzonej publiczności Miłosz Nosiadek.
I rzeczywiście - podczas wernisażu wystawy “MI(ło)SZMASZ… w poszukiwaniu” - Miłosz Nosiadek odkrył przed nami pokłady talentów i wrażliwości. Zgodnie z tytułem ekspozycja przeprowadza nas przez rozmaite nastroje, formy i artystyczne konwencje.
Dźwięki skrzypiec, które przed chwilą usłyszeliśmy, chyba wszystkich nas wprowadziły w inny wymiar sztuki. To, co mnie urzeka w tej wystawie, to odwaga w tytułowych poszukiwaniach. Miłosz Nosiadek jest artystą, który nie boi się wyzwań - ani w sztukach wizualnych, ani w muzyce
- mówiła, witając gości, kuratorka Galerii OKNA, Emilia Czerwińska.
Miłosz Nosiadek z wykształcenia jest architektem, ale - jak pisał w katalogu o artyście kurator wystawy Dariusz Płecha - zamiast do materiałoznawstwa, stali, szkła i betonu bardziej ciągnęło go do zapachu oleju lnianego, terpentyny, płócien i pędzli. Udział w międzynarodowych festiwalach akwarelowych w Urbino i Fabriano tylko umocnił go w postanowieniu pozostania na malarskiej ścieżce. Maluje akwarelami, akrylami, olejami, nieobce są mu także grafika i rysunek.
To jest malarstwo z serca, z ducha Miłosza, zahaczające o surrealizm i abstrakcję - pełne ekspresji i eksperymentów, bo Miłosz kocha improwizację
- podkreślił podczas otwarcia wystawy Dariusz Płecha.
Na zakończenie Miłosz Nosiadek zwrócił się do gości, z apelem-zachętą do czerpania inspiracji ze sztuki, ale przede wszystkim korzystania z zasobów swojej duchowości:
Życzę Wam, żebyście znaleźli swoje kopalnie - to nie musi być malarstwo czy muzyka - ale żeby się zagłębić w siebie i pomyśleć: co przeżywam, co jest we mnie prawdą, jaki jestem, dlaczego taki jestem. Żebyście piękno swojego życia wydobywali i grzali nim siebie.
Po oficjalnej części wernisażu ponownie rozbrzmiała muzyka skrzypcowa, a chwilę później Miłosz Nosiadek uchylił rąbka tajemnicy swojego warsztatu, na oczach gości malując z fotografii portret Krzysztofa Cugowskiego.
Wystawę można oglądać do 10 marca 2026 roku.
Relacja filmowa z wernisażu znajduje się na kanale YouTube Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie.
Tekst i zdjęcia: Aleksandra Flis
Filmowa relacja z wernisażu: Beata Wijatkowska
Plakat wystawy: Agnieszka Sulimierska
Przygotowanie wystawy i katalog: Marzena Gąsiorowska



















